SGH Rozwiązania
Technologia

4 sygnały, że Excel w Twojej firmie przestał wystarczać

Autor Anna Kowalczyk, Analityk Systemowy·2 grudnia 2024·7 min czytania

Wiele zakładów produkcyjnych w Katowicach i okolicach zaczynało od prostego arkusza kalkulacyjnego do pilnowania zamówień. Problem pojawia się, gdy plik .xlsx puchnie do 47 MB, a jego otwarcie na komputerze w biurze przy ul. Mariackiej trwa równe 3.2 minuty. Kiedy dane zaczynają znikać, a formuły się sypią, hala traci pieniądze, bo nikt nie wie, ile materiału faktycznie zostało na magazynie.

Przeklęty komunikat: Plik jest tylko do odczytu

W małej firmie produkcyjnej zatrudniającej 14 osób, Excel często staje się wąskim gardłem w najmniej oczekiwanym momencie. Wyobraź sobie wtorek, godzinę 9:15, kiedy pani z działu zakupów musi pilnie dopisać dostawę blachy, a magazynier właśnie sprawdza stany magazynowe w tym samym pliku. Blokada dostępu powoduje, że praca stoi przez 14 minut, dopóki jeden z pracowników nie zamknie okna programu. To nie jest tylko irytujące, to konkretna strata czasu, która w skali miesiąca przekłada się na około 11 roboczogodzin zmarnowanych na samo czekanie na dostęp do danych.

Sytuacja pogarsza się, gdy ktoś zapomni zamknąć arkusz przed wyjściem na przerwę śniadaniową trwającą od 10:00 do 10:30. Reszta zespołu widzi wtedy tylko informację, że dokument jest edytowany przez innego użytkownika. W Silesia Growth Hub widzieliśmy przypadki, gdzie firmy tworzyły 7 różnych kopii tego samego pliku, każda z dopiskiem 'v2', 'v3-final' czy 'kopia-poprawiona'. Po tygodniu nikt już nie wiedział, która wersja zawiera aktualne ceny od dostawców z października 2024 roku, co doprowadziło do błędu w wycenie zamówienia na kwotę 3800 zł netto.

System ma ułatwiać robotę, a nie dokładać klikania w komunikaty o błędach.
Przeklęty komunikat: Plik jest tylko do odczytu

Formuły, których nikt nie potrafi naprawić

Arkusze budowane latami mają to do siebie, że ich autorzy często już nie pracują w firmie. W marcu 2023 roku jeden z naszych klientów z branży metalowej zorientował się, że ich kluczowa tabela do obliczania odpadu materiałowego ma błąd w 156. wierszu. Okazało się, że suma nie uwzględniała naddatku technologicznego, bo ktoś przypadkiem przesunął nawias w formule trzy miesiące wcześniej. Przez ten jeden błąd firma zakupiła o 12% materiału za mało, co wstrzymało produkcję 47 seryjnych detali na pełne dwa dni robocze.

Ręczne wpisywanie danych to proszenie się o kłopoty, zwłaszcza gdy arkusz ma 83 kolumny. Nawet najdokładniejszy pracownik biurowy po 4 godzinach wpatrywania się w monitor zaczyna robić literówki. Wpisanie przecinka zamiast kropki w cenie jednostkowej może sprawić, że raport końcowy pokaże zysk tam, gdzie faktycznie jest strata. Liczby nie kłamią, jeśli potrafisz je odczytać, ale w Excelu zbyt łatwo je niechcący nadpisać bez zostawienia śladu, kto i kiedy dokonał zmiany w komórce B127.

Dane na hali nie zgadzają się z tymi w biurze

Hala musi zarabiać, nie stać, a żeby zarabiała, brygadzista musi wiedzieć, co dokładnie dzieje się na maszynach w czasie rzeczywistym. W tradycyjnym modelu opartym na Excelu, dane z produkcji spływają do biura z opóźnieniem wynoszącym zazwyczaj od 4 do 6 godzin. Kierownik wpisuje wyniki z papierowych kartek do komputera dopiero na koniec zmiany, około godziny 15:30. To oznacza, że zarząd podejmuje decyzje na podstawie informacji, które są już nieaktualne o co najmniej połowę dnia roboczego.

Brak synchronizacji powoduje, że handlowiec obiecuje klientowi termin realizacji na 12 stycznia, nie wiedząc, że maszyna CNC miała awarię rano i zaliczyła 3-godzinny przestój. Gdyby dane były w bazie danych połączonej z terminalem na hali, informacja o opóźnieniu trafiłaby do systemu w 45 sekund. Excel nie potrafi sam zaciągać danych z czujników czy czytników kodów kreskowych bez skomplikowanych makr, które i tak sypią się przy każdej aktualizacji systemu Windows.

Koniec z ręcznym przepisywaniem danych z kartek do tabelki po godzinach.
Dane na hali nie zgadzają się z tymi w biurze

Raportowanie trwa dłużej niż sama praca

Przygotowanie zestawienia miesięcznego dla szefa nie powinno zajmować całego piątku. Spotkaliśmy się z sytuacją, gdzie analityk musiał co miesiąc poświęcać 8.5 godziny na kopiowanie danych z 4 różnych plików źródłowych, żeby stworzyć jeden wykres rentowności. Taka praca jest czysto mechaniczna i nie wnosi żadnej wartości do rozwoju firmy. W nowoczesnym systemie analitycznym, który wdrażamy w Katowicach, taki sam raport generuje się w 19 sekund po kliknięciu jednego przycisku, bo dane są już odpowiednio posegregowane w bazie.

Jeśli Twoi pracownicy spędzają więcej czasu na formatowaniu komórek i kolorowaniu wierszy niż na wyciąganiu wniosków z liczb, to znak, że narzędzie ich przerasta. Excel jest świetnym kalkulatorem, ale fatalnym systemem zarządzania produkcją. Przy 156 aktywnych zleceniach miesięcznie, próba ogarnięcia wszystkiego w jednym arkuszu przypomina sterowanie wielkim statkiem za pomocą wiosła. Czasem trzeba po prostu przesiąść się na silnik, żeby nie zostać w tyle za konkurencją z Sosnowca czy Gliwic, która już dawno postawiła na automatyzację.